Kochani!
Jak wiecie z wcześniejszych wpisów, zaczęłam chorować na raka piersi, gdy miałam 32 lata. W momencie diagnozy karmiłam jeszcze piersią moją córeczkę.
Informacja była niespodziewana i brutalna: rak prawej piersi, potrójnie ujemny. W ciągu dwóch tygodni oczekiwania na wynik histopatologiczny guz urósł na tyle, że konieczne było rozpoczęcie leczenia od chemioterapii, aby go zmniejszyć.
Zdecydowałam się na nią. Łącznie przeszłam 12 cykli chemioterapii oraz mastektomię obu piersi z rekonstrukcją – okazało się również, że jestem nosicielką mutacji w genie BRCA1.
Prywatnie jestem mamą dwojga wspaniałych dzieci. Jestem wdzięczna za odzyskiwanie zdrowia, jednak wciąż zmagam się ze skutkami ubocznymi chemioterapii i operacji. Regularnie muszę wykonywać liczne badania, które, ze względu na odległe terminy w ramach NFZ, często są płatne, ponieważ wykonuję je prywatnie.
Leki, suplementy oraz fizjoterapia to ogromne koszty, dlatego z całego serca dziękuję za każde okazane wsparcie.
***
Gdy usłyszałam diagnozę — nowotwór piersi potrójnie negatywny, mój świat się zawalił…
Nie przypuszczałam, że tak groźna choroba może mnie dopaść, gdy karmiłam piersią.
Mam 33 lata, jestem mamą dwójki maluchów w wieku 2 i 4 lata, zarządzam biurem dużej firmy budowlanej, lubię podróżować i aktywnie spędzać czas. Kocham życie i chciałabym kiedyś zobaczyć swoje wnuki. Czuję, że mam jeszcze tyle do zrobienia i doświadczenia!
Wszystkimi możliwymi siłami walczę o swoje zdrowie i życie. Przyjmuję leki, suplementy, chodzę na rehabilitację. To wiąże się z kosztami, które przekraczają możliwości finansowe mojej rodziny. Dlatego zwracam się do Was z prośbą o wsparcie mojej zbiórki oraz przekazanie 1,5% podatku.
Jestem pełna nadziei, że z Waszą pomocą uda się odjąć część trosk związanych z chorobą i procesem zdrowienia.
Bardzo dziękuję za Wasze wsparcie.