Mam na imię Marysia. 13 lat temu usłyszałam słowa, które zmieniły wszystko – „to nowotwór”. Pamiętam tamten moment, jakby wydarzył się wczoraj: strach, niedowierzanie, tysiące myśli, a potem cisza.
Przeszłam mastektomię jednej piersi oraz wycięcie węzłów chłonnych, bo po miesiącu były już w nich przerzuty. Potem leczenie: chemia, naświetlania i przez 7 lat hormony, długa terapia i powolny powrót do zdrowia. Udało się – wygrałam. Wierzyłam, że to koniec tej drogi. Mimo choroby byłam aktywna – jeździłam na wycieczki, biegałam, brałam udział w różnych wydarzeniach, szczególnie zawiązanych z profilaktyką raka piersi.
Przez te wszystkie lata nie zaniedbywałam kontroli ani obserwacji własnego ciała i to właśnie dzięki temu wykryłam wznowę – kolejną zmianę, która wróciła po tylu latach i po tej samej prawej stronie ciała. Dziś znów jestem w trakcie leczenia, przeszłam dwie operacje wycięcia mięśnia piersiowego, mam przerzuty do kości, „jestem rozsiana”.
Zaczęła się kolejna w moim życiu chemia, naświetlania i hormony. Jednocześnie znalazłam w sobie nowe pasje: zaczęłam malować obraz (którego teraz nie jestem w stanie dokończyć), próbowałam też robić makramy (ale prawa ręka ciągle jest słaba). Choć lubiłam biegać, nie biegam, nie mam na to siły. Po górach też już nie chodzę – zostały mi tylko wycieczki koło bloku.
Znów mierzę się z chorobą, która uczy mnie pokory i wyrozumiałości. Jednocześnie jednak sprawia, że w moim życiu pojawiają się dobrzy ludzie.
Samej jest mi ciężko pokryć koszty leków i suplementów oraz specjalistycznej rehabilitacji, badań i wsparcia psychologicznego – kwoty są ogromne. Do tego dochodzą masaże limfatyczne (konieczne po usunięciu węzłów chłonnych, inaczej ręka zamienia się w jeden wielki obrzęk), dojazdy do placówek medycznych… Choć trudno mi to przyznać –potrzebuję pomocy.
Znów chciałabym móc chodzić po górach, rozwijać nowe pasje. Może dzięki ludziom o wspaniałych sercach uda mi się powrót do „normalnego życia” – wyzdrowieć? Nie tracę nadziei i wiary, że znów wygram.
Rak to choroba, która uczy doceniać życie, ludzi i każdy dzień, który dostajemy.