Kochani!
Mam 62 lata i od 9 lat leczę się na złośliwego raka jasnokomórkowego nerki G2 z przerzutami do płuc. Od samego początku przyjmuję chemioterapię celowaną. W ostatnich latach zachorowałam także na depresję, reumatoidalne zapalenie stawów oraz pęcherzycę w jamie ustnej. Niestety ze względu na swój stan – m.in. zaawansowane zmiany zwyrodnieniowe oraz wielopoziomową dehydratację krążków nie mogę przejść niezbędnej operacji kręgosłupa, która ułatwiłaby mi funkcjonowanie.
Leczenie onkologiczne spowodowało u mnie znaczny wzrost masy ciała. Muszę schudnąć ponad 30 kilogramów – inaczej grozi mi spędzenie reszty życia na wózku inwalidzkim. Leki, które biorę w ramach terapii celowanej, są niezwykle drogie, nie stać mnie na nie. Utrzymuję się jedynie z emerytury i nie jestem w stanie podjąć dodatkowej pracy ze względu na stan zdrowia.
Moim wielkim marzeniem jest wyjazd na ukochane Mazury. Mam też dwa psy, z którymi chciałabym móc wychodzić na długie spacery, bawić się i biegać – niestety wciąż nie jest to możliwe.
Koszty leków, suplementów, badań i konsultacji specjalistycznych są ogromne. Nie jestem w stanie samodzielnie ich pokrywać. Rehabilitacja, która mogłaby poprawić mój stan zdrowia i spowolnić zanik mięśni, również znacząco przekracza moje możliwości finansowe.
Błagam o pomoc. Nie pozwólcie, by choroba zamknęła mnie w domu na zawsze. Będę ogromnie wdzięczna za każdą wpłatę, dobre myśli i nadzieję na lepsze jutro.