Dzień dobry, cześć!
Mam na imię Ewa. Po raz pierwszy rak zaatakował mnie w 2014 roku, biegałam właśnie pomiędzy domem, a komisjami maturalnymi i zawodowymi w szkole, w której pracowałam. Byłam zdziwiona i zaskoczona, przecież regularnie się badałam, a rak miał już dwa centymetry.
Pozbierałam się jednak dość szybko, przeszłam operację, później naświetlania. Przed kolejnym etapem leczenia, czyli długoletnim zażywaniem Tamoxifenu, zdecydowałam się na histerektomię, a później operację powikłań.
Sytuacja powoli się uspokajała, wróciłam do pracy, do marzeń o podróżach i wnukach (mam troje dorosłych dzieci) oraz do nowej pasji – badania dziejów rodzinnych, czyli do genealogii. O chorobie nowotworowej usiłowałam zapomnieć, choć męczyły mnie skutki uboczne leczenia (osteoporoza, niedoczynność tarczycy). Pojawiły się w moim życiu długo oczekiwane wnuczki. Wrócił spokój.
W 2025 roku choroba wróciła cicho i podstępnie. Najpierw tętniak mózgu, później wznowa raka piersi, dwa guzy.
Dziś jestem po kolejnej operacji, w trakcie leczenia letrozolem i kwasem zoledronowym.
Niestety, operacje w tym samym obszarze spowodowały u mnie problemy ze sprawnością. Ręka puchnie i ma ograniczony zakres ruchu, konieczna jest rehabilitacja i kolejna operacja.
Mam nadzieję, że z Wami i Fundacją Rak’n’Roll uda mi się odzyskać sprawność i zdrowie, bo czekają na mnie wnuczki i nowe odkrycia genealogiczne.