Kochani ❤️ Kilka dni temu otrzymałam szokującą informację – jestem chora. Mam złośliwy nowotwór piersi. Po łzach przyszedł czas na zabranie się do pracy – tym bardziej, że to, jak szybko zareaguję, będzie decydowało o tym, czy będę mogła zostać Mamą.
Na początku czerwca zaczynam chemioterapię. Choć samo leczenie jest refundowane, godne i sprawne przechodzenie przez nie wymaga dodatkowych badań, wizyt lekarskich, konsultacji – to wszystko sporo kosztuje. Martwię się, że nie będę w stanie pokryć kosztów dojazdów do ośrodka onkologicznego, rehabilitacji czy kupić suplementów zaleconych przez lekarza. Te myśli nie znikają z mojej głowy. Z każdym dniem stają się coraz bardziej natarczywe.
Może dlatego, że zawsze byłam dziewczyną niezwykle zaradną i samodzielną. Dbałam o swoje zdrowie i dobre odżywianie. Nie miałam nałogów. Uwielbiałam uprawiać sport. Nie byłam też w żadnej grupie ryzyka. Wyobrażacie sobie, jak szokująca była informacja o chorobie, prawda? I jak bezradna się czuję, wobec wszystkiego, co na mnie spadło?
Jednym z najpilniejszych celów tej zbiórki jest zabezpieczenie mojej płodności przed rozpoczęciem leczenia onkologicznego, które może ją uszkodzić. Po powrocie do zdrowia bardzo chciałabym zostać Mamą. Niestety w moim przypadku procedura ta nie jest refundowana i jej koszt wynosi około 15 000 złotych. Do niej dochodzą jeszcze koszty przechowywania materiału genetycznego przez co najmniej rok, a być może znacznie dłużej.
Procedura zabezpieczenia płodności musi rozpocząć się natychmiast. Lekarz onkolog podkreśla, że leczenie onkologiczne również powinno zostać wdrożone jak najszybciej, aby zwiększyć szanse na uratowanie mojego zdrowia i życia.
Kolejne środki – jak wspomniałam wyżej – będą przeznaczone na leczenie, leki, rehabilitację, dojazdy do lekarzy specjalistów oraz liczne badania, które są niezbędne na każdym etapie terapii. Proces leczenia jest długi, bardzo obciążający i wyniszczający organizm. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak ogromnym wyzwaniem jest wielomiesięczne przyjmowanie silnych, toksycznych substancji w walce o zdrowie i życie.
Chcę jeszcze wiele przeżyć i ponieść wiele dobra w świat. Chcę i żyję normalnie, na przekór wszystkiemu, z uśmiechem na mojej słonecznej buzi. Choć gdy pisałam tę notkę, po twarzy płynęły mi łzy, zrobię wszystko, by ich miejsce zajęło mrużenie oczu z radości.
A ten dziad niech zniknie z mojego życia.
Każde wsparcie finansowe, udostępnienie i dobre słowo mają dla mnie ogromne znaczenie. Dziękuję z całego serca za pomoc i obecność w tym bardzo trudnym czasie. ❤️