Kochani ❤️ W kwietniu 2026 roku otrzymałam szokującą informację – jestem chora. Mam złośliwy nowotwór piersi. Po łzach przyszedł czas na zabranie się do pracy.
Na początku czerwca 2026 roku zaczęłam chemioterapię. Choć samo leczenie jest refundowane, godne i sprawne przechodzenie przez nie wymaga dodatkowych badań, wizyt lekarskich, konsultacji – to wszystko sporo kosztuje. Martwię się, że nie będę w stanie pokryć kosztów dojazdów do ośrodka onkologicznego, rehabilitacji czy kupić suplementów zaleconych przez lekarza. Te myśli nie znikają z mojej głowy. Z każdym dniem stają się coraz bardziej natarczywe.
Może dlatego, że zawsze byłam dziewczyną niezwykle zaradną i samodzielną. Dbałam o swoje zdrowie i dobre odżywianie. Nie miałam nałogów. Uwielbiałam uprawiać sport. Nie byłam też w żadnej grupie ryzyka. Wyobrażacie sobie, jak szokująca była informacja o chorobie, prawda? I jak bezradna się czuję, wobec wszystkiego, co na mnie spadło?
Środki, które uda mi zebrać zostaną przeznaczone na leczenie, leki, rehabilitację, dojazdy do lekarzy specjalistów oraz liczne badania, które są niezbędne na każdym etapie terapii. Proces leczenia jest długi, bardzo obciążający i wyniszczający organizm. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak ogromnym wyzwaniem jest wielomiesięczne przyjmowanie silnych, toksycznych substancji w walce o zdrowie i życie.
Chcę jeszcze wiele przeżyć i ponieść wiele dobra w świat. Chcę i żyję normalnie, na przekór wszystkiemu, z uśmiechem na mojej słonecznej buzi. Choć gdy pisałam tę notkę, po twarzy płynęły mi łzy, zrobię wszystko, by ich miejsce zajęło mrużenie oczu z radości.
A ten dziad niech zniknie z mojego życia.
Każde wsparcie finansowe, udostępnienie i dobre słowo mają dla mnie ogromne znaczenie. Dziękuję z całego serca za pomoc i obecność w tym bardzo trudnym czasie. ❤️