Agnieszka Kozłowska

konsultacje lekarskie, badania diagnostyczne, rehabilitacja, psychoterapia, leki, dojazdy

763,00 zł
3%
20 000,00 zł
Kwota wsparcia
Historia

Witam, mam na imię Agnieszka a przy mnie siedzi Nutka moja jamniczka.

Ktoś kiedyś mi powiedział, że są psy i są jamniki, a ona jest zdecydowanie jamnikiem uparciuszkiem. I mimo, że już nie widzi i nie słyszy (ma 16 lat i 7 miesięcy) to nadal potrafi się ze mną komunikować, kłócić się, wyciągać mnie na spacer i uczyć mnie żyć pomimo wszystko.

Jest mi bardzo trudno pisać o sobie i mojej chorobie, chociaż czasami potrafię wszystko dokładnie komuś opowiedzieć, ale to chyba jest „ mój system obronny”: wyrzucić to z siebie i już nie myśleć o tym. Niestety to tak nie działa.

Śmierć Mamy wywołała u mnie głęboką depresję. Po roku, kiedy powoli z niej wychodziłam i życie znowu zaczynało mieć sens wyczułam zgrubienie w prawej piersi… I właśnie wtedy zaczęła się moja „przygoda” z rakiem.

Od tego momentu wszystko poszło niesamowicie szybko: mammografia, USG, biopsja, tomografia, diagnoza: „nowotwór piersi trójujemny obwodowy”. Ostatnie słowa mojego chirurga onkologa, które pamiętam: „Jest to najbardziej złośliwy z raków piersi, ale my panią wyleczymy!”

Znowu wszystko poszło błyskawicznie, tak jakby poza mną. Cztery czerwone chemie, 12 białych z Karboplatyną, która niemiłosiernie wyniszcza organizm. U mnie spowodowała uszkodzenie nerwów obwodowych. Jednak nawet wtedy myślałam pozytywnie, bo przecież, jak to mówili lekarze, chemia wyniszczy „gada” i później to już tylko operacja usunięcia „znacznika” i może ewentualnie radioterapia. Niestety od tamtej pory żyję w dużym bólu, mam problemy z poruszaniem się, a nawet nie jestem w stanie sama otworzyć butelki z wodą.

Po operacji okazało się, że niestety były jeszcze komórki rakowe. Wtedy przeszłam pierwsze poważne załamanie… Ale udało mi się z niego podnieść dzięki mojej siostrze Rysi, moim przyjaciołom, a przede wszystkim dzięki cudownej Pani psychoonkolog Beatce Pachońskiej.

I dalej: Ahoj przygodo! Radioterapia, poparzenie II stopnie po radioterapii, spalenie zębów radioterapią i w końcu chemioterapia domowa (14 dni 10 tablet dziennie, tydzień odpoczynku i od początku). Właśnie kończę ostatni, już 8 cykl. Jestem bardzo zmęczona chorobą i przerażona, bo przede mną są badania kontrolne czy nie ma przerzutów. Jednak dzięki mojej psychoonkolożce wiem, że jeżeli będą to i tak sobie z nimi poradzę. Bo jak nie ja? To kto? 🙂 Tylko boję się tego bólu i osłabienia. Cały czas staram się myśleć pozytywnie, nawet jeśli czasami takie nastawienie opuszcza mnie na chwilkę.

W raku nie tylko są negatywne strony, są również pozytywne. Spotkałam na mojej drodze cudownych, niesamowicie empatycznych lekarzy dr Pawła Morawskiego i dr Łukasza Sawickiego. Do tej pory nie wiedziałam, że mam aż tylu znajomych, przyjaciół i sąsiadów, którzy chcą mi pomóc i dla których jestem ważna. Jestem za to ogromnie wdzięczna losowi. Niestety duża część mojej rodziny się ode mnie odwróciła, tak jak by mnie w ogóle nie było. To boli, ale nauczyłam się z tym żyć. Mam wrażenie, że dzięki rakowi stałam się silniejsza!

Pomimo wszystko staram się normalnie żyć. W minione lato po raz pierwszy w życiu zrobiłam powidła!!! Jak to nazwałam moja przyjaciółka Ewcia to była moja ”dżemoterapia” 🙂 Dzięki mojej siostrze Rysi zaczęłam hodować kwiatki. Moje pelargonie za oknem przetrwały aż do początku grudnia. Jak mam siłę piekę ciasta dla moich znajomych w podziękowaniu za ich pomoc. Dekoruję mieszkanie na kolejne święta… Żyję dniem dzisiejszym i nie planuję dalekiej przyszłości chociaż ciągle nie przestaję marzyć. Bardzo bym chciała wrócić do malowania bo trauma mi to odebrała. Marzę, żeby mieć siły by znowu uczestniczyć w tresowaniu psów myśliwskich co było moją ogromną pasją, te długie spacery po polach, oglądanie psów w biegu, opiekowanie się nimi. Chciałabym móc wyjechać nad morze i chociaż na chwilę zapomnieć o chorobie. Ale przede wszystkim chciałbym już nie czuć bólu.

W tym momencie potrzebuję wsparcia finansowego na leczenie bólu, rehabilitację i na wyleczenie zębów osłabionych chemioterapią i spalonych radioterapią. Po ostatnich traumatycznych trzech latach bardzo potrzebuję wsparcia psychologicznego i terapii, które są kosztowne, i na które mnie nie stać.

Chciałabym serdecznie podziękować wszystkim cudownym ludziom, których spotkałam i jeszcze spotkam na swojej drodze, którzy udzielają mi wsparcia i dzięki którym wiem, że warto żyć i nigdy się nie poddawać. Dziękuję!!! 🙂

I ahoj przygodo!!! 🙂

Wpłat można dokonywać na subkonto podopiecznego:
Fundacja Rak’n’Roll. Wygraj Życie!
PL74 1600 1462 1893 9704 1000 0147
z dopiskiem:
„dla Agnieszki Kozłowskiej”
Dane do przelewów z zagranicy:
Fundacja Rak’n’Roll. Wygraj Życie!
IBAN:
PL74 1600 1462 1893 9704 1000 0147
BIC:
PPABPLPK
z dopiskiem:
„dla Agnieszki Kozłowskiej”
Wsparcie Podopiecznego przez PayU lub PayPal jest odzwierciedlane na pasku postępu zbiórki w codziennych aktualizacjach. Jeśli wybierzesz przelew tradycyjny, Twoja wpłata zostanie odzwierciedlona na pasku w rozliczeniu tygodniowym.
Możesz pomóc przekazując swój 1%:
KRS: 0000338803
cel szczegółowy: „dla Agnieszki Kozłowskiej”
Fundacja
Rak’n’Roll. Wygraj Życie!
Al. Wilanowska 313A
02-665 Warszawa
NIP: 9512296994
zobacz na mapie
22 841 27 47
biuro@raknroll.pl
BNP PARIBAS:
39 1600 1462 1893 9704 1000 0001
KRS 0000338803
zbieraj na Facebooku
Rak'n'Roll @ Facebook
Rak'n'Roll @ Instagram
Rak'n'Roll @ Twitter
Rak'n'Roll @ LinkedIn
Sklep Rak'n'Roll