Nazywam się Patrycja. Z natury zawsze byłam osobą pogodną i pełną wiary w ludzi. Niestety, życie wystawiło mnie na bardzo trudną próbę.
W 2016 roku mój ówczesny mąż porzucił rodzinę. W wyniku jego działań straciłam dom, oszczędności i prowadzony przez nas biznes. Doszło do bankructwa firm i ogromnych zadłużeń. Przez kolejne lata towarzyszył mi ciągły stres, niepewność i walka o przetrwanie. Dzięki ogromnemu wsparciu rodziców i przyjaciół udało mi się stanąć na nogi, jednak cały ten okres – trwający prawie 10 lat – mocno odbił się na moim zdrowiu psychicznym i fizycznym.
Kiedy wydawało mi się, że wszystko się ustabilizowało, na przełomie 2024 i 2025 roku zaczęły pojawiać się niepokojące objawy – silne bóle pleców i brzucha, brak apetytu, wymioty. Lekarz pierwszego kontaktu leczył mnie pod kątem chorób żołądka. Leki przepisywane nic nie pomagały i było coraz gorzej.
W kwietniu 2025 roku wykonane badanie USG wykazało przerzuty na wątrobie. Po dalszej diagnostyce i biopsji usłyszałam dramatyczną diagnozę – rak gruczołowy trzustki z przerzutami do wątroby IV – st. Od razu rozpoczęłam intensywną chemioterapię – najsilniejszą, jaka jest dostępna w Polsce. Leczenie odbywa się co tydzień, z tygodniową przerwą na odbudowę szpiku. Niestety, skutki uboczne są bardzo uciążliwe: wysoka gorączka, silne bóle neuropatyczne, całkowite osłabienie. Przez kilka dni po każdej chemii nie jestem w stanie wstać z łóżka.
W codziennym życiu ogromne wsparcie dają mi rodzice, synowie oraz przyjaciele. Szczególnie bliska mi osoba – moja przyjaciółka Iwona wraz z mężem – towarzyszy mi podczas pobytów w szpitalu i pomaga przetrwać najtrudniejsze chwile. Zanim zachorowałam zajmowałam się gotowaniem, które jednocześnie było moją ogromną pasją. Niestety, w obecnej sytuacji nie jestem w stanie pracować.
Moje leczenie wiąże się z bardzo dużymi kosztami. Wiele leków, odżywek i suplementów nie jest refundowanych. Muszę kupować również zdrową żywność oraz specjalne uciskowe podkolanówki. Z powodu neuropatii po chemii muszę korzystać z rehabilitacji oraz specjalnych kosmetyków medycznych. Pieniądze ze zbiórki planuje przeznaczyć na leki, zdrową żywność, specjalne odżywki, suplementy, podkolanówki uciskowe, rehabilitację, psychoterapię, dojazdy do placówek medycznych, opatrunki oraz kosmetyki regenerujące dostosowane do zaleceń lekarza.
Każda złotówka to dla mnie realna pomoc w walce z chorobą i szansa, by móc skupić się na leczeniu, a nie na codziennych zmartwieniach finansowych. Z całego serca dziękuję za każde okazane wsparcie, dobre słowo i modlitwę. To dzięki Wam mam siłę, by walczyć dalej.