Łukasz P.

koszty zabiegu, rehabilitacja, leki, opatrunki, dojazdy do Gliwic

230 494,52 zł
115%
200 000,00 zł
Kwota wsparcia
Historia

We are kindly asking you to help us raise money for treatment of a nice young guy from Poland – Lukas. We are running out of time!!! Please find the link below with more details about the fundraising and account number [English version can be found below]:

Cześć,
Mam na imię Łukasz. Mam 37 lat. Od niespełna pięciu lat toczę walkę z podstępnym wrogiem, który nie gra czysto, stosuje sztuczki, a ponadto jest mistrzem kamuflażu.

Wróg pojawił się nagle i zmienił moje życie. Przedtem nie za wiele wiedziałem o chorobach i bólu. Uważałem się za szczęściarza – wspaniała żona, dobra praca, w przyszłość patrzyłem wyłącznie z optymizmem.

O tym, że jestem chory na raka dowiedziałem się pewnej czerwcowej soboty w 2015 roku. Miałem przejść rutynowe badanie endoskopowe. Termin badania miałem wyznaczony na rano. O wiele bardziej niż jego wyniki interesował mnie popołudniowy mecz Polaków z Gruzją. Badanie miało trwać niewiele ponad godzinę i ostatecznie miało wyjaśnić źródło moich dolegliwości. Chwila żartów z lekarzem przeprowadzającym badanie, podanie leków usypiających i potem „film mi się urywa”.
Gdy budzę się po badaniu jest mi miło i przyjemnie, uczucie błogości i lekki zamęt w głowie. Widzę żonę, ma łzy w oczach, mówi że zaraz przyjdzie lekarz, żeby ze mną porozmawiać. Nie rozumiem jej zachowania, myślę sobie „zwariowała”. Przychodzi lekarz. Nie pamiętam za wiele z tego co powiedział. Do mojej świadomości przebiło się tylko tyle: guz w jelicie grubym, wielkości mandarynki, prawie zamyka światło jelita, trzeba zrobić dalsze badania, ale to zdecydowanie rak. Nie wierzę, że chodzi o mnie. Ja i rak to nie jest możliwe. Nie wiem czy ktoś jest przygotowany na taką informację. Ja na pewno nie byłem.

Od diagnozy wszystko potoczyło się szybko. Lekarze ustalili plan działania. Guz jest dość duży – na szczęście nie ma dalszych przerzutów – trzeba go zmniejszyć. Zaczyna się radioterapia i jednocześnie chemioterapia. Półtora miesiąca w szpitalu – efekty są bardzo zadowalające. Operacja staje się realna. W listopadzie 2015 roku guz została usunięty, udaje się zespolić jelito, ale konieczne jest wyłonienie stomii, na pewien czas. Po operacji przez pół roku poddaje się chemioterapii.
W tym samym czasie rak jelita grubego zostaje zdiagnozowany u mojego taty. Uważałem, że u niego też wszystko się uda. Niestety tata umiera w kwietniu 2016 roku. Lekarze są bezsilni. To trudne doświadczenie…

Mija kilka miesięcy – jest 2017 rok. Jestem już po operacji zamknięcia stomii, ciągle pod stałym nadzorem lekarzy. Na wiosnę trochę pokasłuje. Myślę to nic takiego wezmę coś od gardła i przejdzie. Latem kaszel się nasila – idę do pulmonologa. On wysyła mnie na badanie TK. Bardziej myślę o urlopie niż o tym badaniu. Wyniki odbiera żona kilka dni przed wyjazdem na wakacje. Gdy słyszę jej głos w słuchawce już wiem, że nie jest dobrze. Czyta mi przez telefon opis badania -w lewym płucu w dolnym płacie guz. Przerzut. Zamiast na plaży, ląduje na sali operacyjnej. Znowu mam w tym wszystkim trochę szczęścia – brak dalszych przerzutów, guz operacyjny. Chirurg usuwa część lewego płuca ze zmianą chorobową. Potem pół roku chemii.
Po chemii wracam szybko do dawnej formy. Czuje się dobrze. Rutynowe kontrole wypadają bez zarzutu. Znowu czuje, że żyję. Tak bardzo zacząłem cenić sobie normalność.

Wiosna 2019. Zwykły dzień w pracy. Spotkanie. Mam na sobie golf. Coś mnie swędzi w okolicy szyi. Odruchowo drapie się. Pod ręką wyczuwam zgrubienie. Dalej sprawy toczą się szybko. Przerzut do prawego płata tarczycy. Lekarz mówi, że nie zna żadnego innego takiego przypadku. Konieczna jest operacja. W czerwcu 2019 roku prawy płat tarczycy zostaje usunięty.

Styczeń 2020 kliniczny odrost guza. Guz odrasta w tym samym miejscu, większy niż był. Prawdopodobnie nacieka tchawicę, przełyk. Chirurg, który wykonał pierwszą operację tarczycy odmawia ponownej interwencji. Zaleca konsultację w specjalistycznym ośrodku. Znajduję chirurga, jednego z najlepszych w Polsce. Zgadza się na operację, ale w prywatnym ośrodku. Koszt to około 160 000 zł. Cena ta może wzrosnąć jeżeli zakres operacji będzie szerszy, wszystko okaże się na stole operacyjnym. Nie mogę zwlekać z operacją. Czas nie jest moim sprzymierzeńcem. Tydzień i może być za późno na chirurgiczną interwencję. Badanie PET nie wykazało raka w innych częściach ciała więc szansa na zdrowie jest duża.

Przez cały okres choroby pracowałem, ale nawet z pomocą rodziny nie jest w stanie pokryć tak wysokich kosztów. Proszę Was o pomoc. Będę wdzięczny za każdy wkład.

*** English version

My name is Lukasz. I’m 37 and for 5 years I had been fighting with large intestine cancer.

Everything started in June 2015. I had a tumor as big as a tangerine. At first I was devastated; however, thanks to a successful surgical intervention the tumor was removed. Later, I had radiotherapy and chemo. It seemed that everything was okay until 2017 when it turned out I had cancer metastatis in the lungs. So it started again: a surgery, heavy chemo… But I made it. Throughout the years I had been working and remained professionally active. Yet, the cancer didn’t subside and in June 2019 another metastatis was found in the thyroid, which is unusual. I had another surgery and the tumor was removed. I was very optimistic.

In January 2020, I had another examination which revealed that cancer regrew in the neck, including oesophagus and trachea, which is life-threatening. The surgeons from the local medical centre refused to conduct another surgery due to its difficulty. Fortunately, I managed to find one of the best specialist in the field of surgery in the world who agreed to do the surgery. However, neither my family nor me can cover the cost. The surgery costs about 160 000 zł (about 38,000 EUR), (about 41,000 USD) but the total amount can be higher in case of any unexpected circumstances during the surgery. Moreover, I will have to cover the cost of treatment, care and rehabilitation.

The surgery is my only chance to live. There is no other alternative. I will be deeply grateful if you could please support me through the Polish charity “Rak’n’roll” (a play of words: ‘cancer’ and ‘rock and roll’) Even a small donation can help me to reach my goal. Donations can be sent by PayPal. I need your urgent help as the surgery date has been set for March 5th 2020. Thank you in advance for your contribution. Please remember in the title of the transfer it is necessary to enter: „For Lukas P.”

Wpłat można dokonywać na subkonto podopiecznego:
Fundacja Rak’n’Roll Wygraj Życie
PL52 1600 1462 1893 9704 1000 0058
z dopiskiem:
„dla Łukasza P.”
Dane do przelewów z zagranicy:
Fundacja Rak’n’Roll Wygraj Życie
IBAN:
PL52 1600 1462 1893 9704 1000 0058
BIC:
PPABPLPK
z dopiskiem:
„dla Łukasza P.”
Link do płatności PayPal:
PayPal
z dopiskiem:
„dla Łukasza P.”
Wsparcie Podopiecznego przez PayU będzie automatycznie widoczne na pasku postępu zbiórki. Jeśli wybierzesz przelew tradycyjny lub PayPal, Twoja wpłata zostanie odzwierciedlona na pasku w zbiorczej wpłacie co dwa tygodnie.
Możesz pomóc przekazując swój 1%:
KRS: 0000 33 88 03
cel szczegółowy: „dla Łukasza P.”
12.10.2020
179,69 zł
leki
12.10.2020
300,68 zł
sprzęt specjalistyczny, wizyta lekarska, dojazdy
22.07.2020
2 198,98 zł
leki, dojazdy, sprzęt specjalistyczny, żywienie Pacjenta podczas terapii onkologicznej
03.04.2020
124,90 zł
sprzęt specjalistyczny, leki
27.03.2020
353,31 zł
leki, dojazdy
03.03.2020
160 000,00 zł
operacja
al. Wilanowska 313A
02-665 Warszawa
22 841 27 47
biuro@raknroll.pl
/FundacjaRaknRoll
Rak'n'Roll @ Facebook
Rak'n'Roll @ Instagram
Rak'n'Roll @ Twitter
Rak'n'Roll @ Open FM