Dzień dobry, mam na imię Ania!
Gdybyśmy rozmawiali przez telefon, poznalibyście mnie pewnie po ciepłym, jasnym głosie. A gdybyśmy widzieli się na żywo – po oczach cieszących się na widok czworonogów.
Mieszkam w moich kochanych Katowicach. Niestety raz na jakiś czas muszę je opuszczać i wyjeżdżać do Warszawy na leczenie nowotworu (mięsaka).
Zaczęłam chorować w grudniu 2022 roku. Sami przyznacie, że grudzień to chyba najgorszy miesiąc na takie informacje. Parę miesięcy później przeszłam pierwszy zabieg, a następnie operację usunięcia guza na jelicie cienkim. Wyniki nie były pomyślne – stwierdzono nowotwór złośliwy z rozpoznaniem IMT ALK+ z rozsiewem do jamy brzusznej i miednicy małej (to rzadki, zwykle mało agresywny nowotwór, który ma charakter zapalny i może być leczony także terapią celowaną). Aktualnie jestem w trakcie leczenia systemowego kolejnej linii chemioterapii.
Jak się pewnie domyślacie, choroba bardzo zmieniła moje życie. Ze względu na zmienny stan zdrowia, ciągłe wyjazdy na leczenie do Warszawy oraz powikłania, muszę być na zwolnieniu lekarskim. Mój budżet nie tylko bardzo się skurczył, ale nie jest w stanie udźwignąć dodatkowych kosztów związanych z chorobą – wyjazdów, rehabilitacji, leków, suplementów, leczenia stomatologicznego (terapie onkologiczne bardzo często uszkadzają zęby i dziąsła).
Na co dzień staram się jednak cieszyć tym, co mam – a mam przecież tak wiele: moich dwóch psich przyjaciół, z którymi mogę wychodzić do zielonych katowickich parków na spacery; opiekę wspaniałych lekarzy; wsparcie bliskich i niekończącą się nadzieję, że mimo że w leczeniu nowotworu będę prawdopodobnie do końca życia, czeka mnie w nim jeszcze wiele dobrego.
Kochani, będę wdzięczna za każdą pomoc. Bardzo ułatwi mi to przechodzenie przez raka.
Ściskam!
Ania Grzymek